Międzynarodowy Zimowy Spływ Kajakowy Energetyków

Reportaż ze spływu 2005


Ciepla zima w grudniu i styczniu prognozowala 39-ty Miedzynarodowy Zimowy Splyw Kajakowy Energetyków na Brdzie w aurze prawie wiosennej.
Dramatyczny moment - czy Jelcz ruszy i dowiezie kajaki?Z taka tez nadzieja w czwartek wieczorem w Tucholi zebralo sie 76 kajakarzy z calej Polski, w tym 6 osób z Berlina. Spora grupe w tym roku stanowili mlodzi, którzy w tego typu zimowej imprezie uczestniczyli po raz pierwszy. W piatek rano 2 autokary z zawodnikami i 3 duze samochody ciezarowe zaladowane szescdziesiecioma kajakami ruszyly do Mylofu. Po zjechaniu z glównej trasy, lesna droga do Zapory zaskoczyla wszystkich gruba warstwa lodu, po której jazda wydawala sie niemozliwa. Odcinek ten okazal sie najtrudniejszy dla duzych samochodów z kajakami. W pewnym momencie „Jelczem” lekko zakrecilo, stanal i wydawalo sie, ze kajaki nie dojada na start! Tylko dzieki doswiadczeniu i opanowaniu kierowców, przy solidarnej pomocy kolegów i silnym wsparciu ramion uczestników splywu, ciezarówki ruszyly i dowiozly sprzet na miejsce startu. Uroczystego otwarcia „Splywu...” dokonal Czlonek Zarzadu Dyrektor Finansowy - pan Andrzej Borowski w obecnosci przedstawiciela Federacji Sportowej „Energetyk” pana Tadeusza Bieleckiego i Rozpoczęcie spływu. Od lewej: Andrzej Zaremba, Andrzej Borowski,przedstawiciela „MEGAZECU” Spólki z o.o. - Kierownika Transportu pana Adama Lapniewskiego. Sloneczna, choc wietrzna, jak przystalo na Kaszuby, pogoda zaskoczyla mniej doswiadczonych zawodników, gdyz kilku z nich wywrócilo sie juz kilkaset metrów za startem. Drugiego dnia splywu pierwszy odcinek z Nadolnej Karczmy do Plaskosza - dlugi, bo 20-to kilometrowy - przeplynieto dosc spokojnie. Po odpoczynku przy kielbaskach pieczonych na ognisku w Plaskoszu, rozpoczal sie forsowny odcinek szybkosciowy do Rudzkiego Mostu. Teraz plynelo sie znacznie trudniej, poniewaz zmienila sie pogoda. Nagle ochlodzilo sie, zaczal padac zacinajacy snieg, przy przenikliwym wietrze. Nie obylo sie bez kilku „niegroznych” wywrotek. Tego samego dnia w trakcie Wieczoru Komandorskiego ogloszono, ze najszybszym kajakarzem splywu na K-1 jest Slowinski Mariusz z klubu „ARKA V” - Bydgoszcz, na K-2: Jerzy Piniarski i Jan Zachulski, a K-2 mix: Stanislawa Marek i Zbigniew Szynkielewicz - oboje z RTW – Bydgostia. Trzeci dzien w slonecznej zimowej scenerii mógl oczarowac doswiadczonych kajakarzy pieknem uroczysk Brdy, z licznymi osniezonymi rozlewiskami. Mlodzi uczestnicy w pelnym skupieniu omijali liczne przeszkody „piekielka”, ze zwalonymi w poprzek rzeki duzymi, starymi drzewami, przy zdradliwym i niebezpiecznym miejscami nurcie rzeki. Nie udalo sie dwóm mlodym kajakarzom z Warszawy, którzy w trakcie omijania przeszkody, zawisli na drzewie, zostawiajac kajak podtopiony miedzy galeziami. Tylko dzieki ofiarnej pomocy kolegów, którzy dobrowolnie Mylof - przed startem. Ciekawe ilu w tym roku wykąpie się w lodowatej wodzie?weszli do wody, udalo sie uratowac dwóch pechowców z opresji. Uroczyste zakonczenie 39-tego Miedzynarodowego Zimowego Splywu Kajakowego Energetyków na Brdzie, jak zawsze, odbywalo sie w klubie „Elektron” przy EC I. Uczestniczyli w nim: Wicemarszalek Województwa Kujawsko - Pomorskiego Jan Szopinski, Prezes ZEC Bydgoszcz S.A. Ryszard Popowski, Wiceprezes Kujawsko – Pomorskiego Zwiazku Kajakowego Wieslaw Kruza i przedstawiciel Federacji Sportowej „Energetyk” Wieslaw Szurmiej. Komandor Splywu Andrzej Zaremba oglosil wyniki punktacji sedziowskiej. W klasyfikacji druzynowej, podobnie jak w ubieglym roku, zwyciezca zostala Sekcja Turystyki Kajakowej RTW - Bydgostia, drugie miejsce zajela bydgoska ARKA V, a trzecie Zespól REMUS z Gdyni. Wreczono tez odznaki PTTK „Za wytrwalosc”. Najwyzsza - platynowa - otrzymal Stanislaw Lewandowski, który rzekami Europy przeplynal juz 11 500 km! Uczestnicy splywu, z pucharami i nagrodami, po zjedzeniu tradycyjnej grochówki i wypiciu lampki czerwonego grzanego wina (znakomity pomysl), zegnali sie w milej atmosferze slowami: „Do zobaczenia za rok!”
W tegorocznym splywie w gronie uczestników zabraklo Aleksandra Doby, który w tym samym czasie odbijal od brzegów poludniowo-zachodniej Afryki i zmierzal w kierunku Ameryki Poludniowej na specjalnie skonstruowanym katamaranie, zbudowanym z dwóch kajaków. Dzis wiemy juz, ze konstrukcja „nie wytrzymala” naporu fal oceanu i wyprawe musiano przerwac. Przypomnijmy, ze wczesniej Olek dwukrotnie oplynal Baltyk. Nie ulegl tez zdradliwym pradom fiordów Norwegii. On równiez zapowiedzial juz swój udzial w przyszlorocznym, jubileuszowym 40-tym Miedzynarodowym Zimowym Splywie Kajakowym Energetyków na Brdzie.