Reportaż ze spływu 2008
W dniach 8 - 10.02.2008 r. odbył się 42 Międzynarodowy Zimowy Spływ Kajakowy na Brdzie organizowany przez naszą firmę już po raz czterdziesty. Otwarcia spływu z ramienia Zarządu ZEC Bydgoszcz S.A. dokonał Członek Zarządu Jacek Szwed.
Tegoroczny spływ, choć z nazwy zimowy, był raczej wczesnowiosenny. A wskazywała na to nie tylko dodatnia temperatura powietrza, ale również zachowanie błękitnopiórych zimorodków, kaczek i łabędzi. Jednak brak słońca, wilgotne powietrze i przenikliwy wiatr wymagały i tak hartu ducha od 56-ściu wioślarzy, którzy codziennie na kajakach spędzali po kilka godzin. Łącznie z Mylofu przez Nadolną Karczmę, Rudzki Most, Smukałę do Bydgoszczy przepłynęli 64 km. Stan wody na Brdzie nieco powyżej normy nie był szczególnie groźny, ale przeszkody w postaci dużych drzew zwalonych do rzeki były trudne do pokonania. Już krótko po starcie w okolicy mostu przy Rytlu trzeba było uważać na szybki nurt i ostre zakola. Debiutancki duet Darek – Jacek wpadając niefortunnie na duży pień zaliczył spływowy chrzest w Brdzie, ale dzięki obecności ratowników szybko udało się wyjść z opresji.
Po przepłynięciu pierwszego odcinka długości 20 km w Nadolnej Karczmie wszyscy zawodnicy odświętnie ubrani spotkali się w zajeździe „Pod Jeleniem” na Wieczorze Komandorskim. Honorowym gospodarzem imprezy był oczywiście Komandor Spływu Grzegorz Rajewski. Były tańce, biesiadowanie i... wspomnienia spływów kajakowych sprzed lat zobrazowane projekcją starych filmów szpulowych czarno-białych, a później kolorowych, które wszyscy oglądali z dużym zainteresowaniem. Niektórzy na zdjęciach rozpoznawali siebie z rozrzewnieniem wspominając czasy pierwszej młodości.Następnego dnia przy pełnej mobilizacji przed startem wszyscy wysłuchali z uwagą przestróg seniorki spływu Stanisławy Marek o poważnych utrudnieniach na rzece za Woziwodą. Dzięki temu przy sprawnych działaniach Głównego Pilota Spływu Marka Weckwertha, Pilota Końcowego Wojciecha Szały oraz ratowników udało się obie grupy przeprowadzić bez wywrotek. W Płaskoszu wszyscy zadowoleni grzali się później przy ognisku zjadając pieczone kiełbaski i zbierając siły przed odcinkiem tzw. szybkościowym do Rudzkiego Mostu. Ten
dziesięciokilometrowy odcinek najszybciej pokonał duet Maciej Juhnke i Gabriel Kęsy, druga była para Stanisława Marek i Zbigniew Szymkielewicz, zaś na „jedynce” najszybszy był Sławomir Szeffs.
Trzeciego dnia w niedzielę od rana kajakarzami targał niepokój: jak to będzie tym razem w Piekiełku niedaleko leśniczówki Świt? Te przeprawy oglądałam od pierwszego do ostatniego kajaku. Rzeka na całej szerokości była w poprzek przegrodzona kilkoma zwalonymi drzewami i każdy kajak musiał górą po pniu pokonywać przeszkody. Jako pierwszy „poszedł” pilot Marek Weckwerth. Wybrał przejście z podwójnym zakrętem przy pniu bardziej zanurzonym. Był krótki moment zawahania, ale udało się. Teraz trzeba było każdym po kolei kierować. Ci, którzy przeszkodę już pokonali, odpływali dalej i czekali przy brzegu.Aleksander Doba chyba najbardziej doświadczony
kajakarz w Polsce wybrał przejście na wprost przez mocno wynurzony konar. W pewnym momencie dziób jego kajaka zawisł niemal metr nad taflą wody. Doba wyszedł z kajaka stając na tym pniu odepchnął kajak wiosłem i popłynął. Trochę ryzykował, ale miał wysokie „antypoślizgowe” kalosze, dzięki którym nie wpadł do wody. Przeprawienie wszystkich trwało godzinę. Jedna z par nie chcąc ryzykować wywrotki przed tą zaporą dobiła do brzegu, przeciągnęła kajak lądem i popłynęła dalej! Tak też można było.
Trzeba podkreślić, że Zarząd Towarzystwa Sportowego „Elektron” oddelegował cztery osoby z naszej firmy do udziału w spływie. Dzięki temu skompletowano obsadę czterech dwuosobowych kajaków, która reprezentując ZEC Bydgoszcz S.A. w klasyfikacji punktowej zajęła znakomite trzecie miejsce. Gratulujemy! Sami uczestnicy twierdzą, że w przyszłym roku będą jeszcze lepsi. Najwięcej punktów, podobnie jak przed rokiem zdobyło Regionalne Towarzystwo Wioślarskie „Bydgostia”, a na drugim miejscu znalazł się KTK Arka V. Oprawę muzyczną spływu zapewnił Marek Skrabulski ze Szczecina, który nie rozstawał się ze swoją trąbką również na wodzie. Zagrał na uroczystym otwarciu spływu, później przygrywał na trasie kolegom pokonującym przeszkody. Zagrał również na zakończenie w obecności zamykającego spływ Prezesa ZEC Bydgoszcz S.A. - Ryszarda Popowskiego. Jak zawsze żegnano się ze słowami – do zobaczenia za rok!
P.S. Jeszcze o bobrach! Mają się dobrze, choć trochę mniej podgryzają. Drzew oczywiście!
Danuta Hering (źródło:Energeticus Marzec 2008 nr 191)
